*Niezwykłe zdarzenie w sklepie Circle K w Arizonie
*Klient nie zapłacił za zamówione losy
*Na wieść o wygranej, porzucone losy wykupił… menedżer
*$12.8 mln za… 10 dolarów
*Dyrekcja sklepu przejęła szczęśliwy los
*Ruszyło dochodzenie
*Pracownicy sklepu mogą grać w „lotka”
*Do kogo należy $12.8 mln?
*Sprawa trafia do sądu
*180 dni na odebranie wygranej
Anonimowy klient sklepu wielobranżowego Circle K w Arizonie nie zapłacił za 25 zamówionych losów na loterię, wśród których znalazł się zwycięski, za 12.8 mln dolarów. Szczęśliwy kupon został następnie kupiony przez Roberta Gawlicę – menedżera, który dowiedział się, że w jego sklepie padła rekordowa wygrana. A teraz, Polak – wraz z dyrekcją Arizona Lottery – stanął przed sądem, który ma rozstrzygnąć, do kogo należy wygrana. Polak twierdzi, że nie złamał prawa i w posiadanie zwycięskiego losu wszedł zgodnie z przepisami. Ktoś ze sklepu musiał przecież zapłacić za losy zamówione i wydrukowane, lecz pozostawione przez klienta. Teraz, to sąd zadecyduje, kto zostanie właścicielem fortuny. Loteryjne zamieszanie budzi skrajne emocje. A czasu na odebranie nagrody pozostaje coraz mniej.
Menedżer Circle K w Arizonie znalazł się w centrum sporu prawnego ze swoimi pracodawcami po tym, jak kupił nieodebrany los na loterię, zamówiony przez jednego z klientów i zgarnął główną wygraną, wysokości 12.8 miliona dolarów. Robert Gawlica (44) kupił los 25 listopada 2025, gdy zorientował się, że może on zawierać zwycięskie numery.
Zgodnie ze – złożonym 18 lutego 2026 – pozwem, do którego dotarła organizacja medialna A Z Family, los został wydrukowany w sklepie w Scottsdale, po tym, jak
klient zamówił 85 kuponów
ale – z braku pieniędzy – zapłacił tylko za 60. Tak więc 25 pozostało nieodebranych. Wśród nich znalazł się „szczęściarz”.
Zgodnie z dokumentami sądowymi, porzucone losy pozostały nietknięte w sklepie przez całą noc 24 listopada 2025. Gdy Gawlica wrócił do pracy następnego dnia, okazało się, że jego sklep sprzedał zwycięski los loterii „The Pick”. Nie było jednak pewności, kto odnotował szczęśliwe trafienie. Wiedząc o pozostawionych kuponach, Polak postanowił zaryzykować.
Po zakończeniu swojej zmiany wyszedł z pracy, przebrał się i wrócił do sklepu, aby… odkupić od kolegi ze sklepu pozostałych 25 losów
za jedyne 10 dolarów
jak podano w pozwie. Transakcję przeprowadzono.
Dyrekcja Circle K twierdzi, że Gawlica, po kupnie porzuconych losów, przejrzał wszystkie, zanim znalazł szczęśliwego zwycięzcę. Jak wynika z dokumentów sądowych, Polak podpisał drugą stronę zwycięskiego losu, co wymagane jest do odbioru wygranej. I automatycznie określa zwycięzcę. Nie miał jednak szansy zrealizować trafienia mimo, że przepisy mówią, iż właścicielem wygranej zostaje wyłącznie osoba, posiadająca – podpisany przez siebie – szczęśliwy los.
Dyrekcja Circle K poinformowała, że otrzymała powiadomienie o zakupie zwycięskiej nagrody w jednym ze sklepów sieci. Nie mając pewności, co do własności wygranej, administracja firmy podjęła decyzję o tymczasowym przejęciu kuponu.
Fot. Klient sklepu Circle K w Scottsdale wydrukował zwycięski los, ale go nie kupił.
Fot. Robert Gawlica zgarnął zwycięski los „The Pick”, który był kluczem do nagrody, wartości 12.8 mln dolarów.
Dyrekcja zabrała cenny los i trzyma go w swojej głównej siedzibie, do czasu, dopóki nie został prawnie wyłoniony prawowity zwycięzca.
Sąd musi teraz rozstrzygnąć
kto jest legalnym właścicielem ogromnej nagrody, czwartej co do wielkości w historii loterii „The Pick”, donosi Newsweek.
W loterii tej losuje się sześć liczb i cyfr, aby wskazać zwycięzcę. Tego dnia, zwycięskie numery to: 3, 13, 14, 15, 19 i 26, jak donosi dziennik „New York Post”.
W zgłoszeniu sądowym, firma Circle K powołała się na przepisy administracyjne stanu Arizona, dotyczące programu loterii stanowej jako powód, dla którego przedsiębiorstwo to może stać się prawowitym właścicielem zwycięskiego losu.
„Jeżeli sprzedawca przyjmie od gracza zwrócony los na loterię lub wygeneruje los na loterię, którego gracz nie przyjmie, a następnie nie odsprzeda go, loteria uzna, że los na loterię jest własnością sprzedawcy” – czytamy w kodeksie prawnym.
Ale nagroda nie przechodzi automatycznie na indywidualnego pracownika, który sprzedał szczęśliwy los i – wskutek porzucenia – go kupił, tylko na własność firmy, która tego pracownika zatrudnia. Wszystkie bowiem działania osoby zatrudnionej podlegają w miejscu pracy nadzorowi i odpowiedzialności pracodawcy.
W zgłoszeniu do sądu, o przyznanie wygranej firmie Circle K, wymieniono zarówno Gawlicę, jak i loterię stanu Arizona, domagając się wygranej dla sieci sklepów. Zgodnie z doniesieniami AZ Central, przepisy loterii stanu Arizona nie zabraniają pracownikom kupowania losów na loterię, jak ma to miejsce w przypadku pracowników samej loterii. Nie jest jeszcze jasne, jakie stanowisko w tej sprawie oficjalnie zajmuje Circle K, ale termin podjęcia decyzji zbliża się nieubłaganie.
Arizona Lottery nazwała zgłoszenie „niezwykłym”.
Tymczasem prawo stanowe Arizony wymaga, aby zwycięzcy odebrali nagrodę w ciągu 180 dni od wylosowania zwycięskiego numeru. Oznacza to, że – po ewentualnych odwołaniach od orzeczeń sądów niższych instancji – stanowy Sąd Najwyższy w Maricopie ma czas do maja 2026, aby zdecydować, do kogo należy los, wydrukowany w listopadzie 2025.
W oświadczeniu, do którego dotarł magazyn People, przedstawiciel Circle K stwierdził, że jego firma „dąży do właściwej współpracy z Arizona Lottery”.
-To właśnie to zobowiązanie jest powodem, dla którego zwróciliśmy się do sądu z pytaniem, jak najlepiej postępować w tych wyjątkowych okolicznościach – powiedział.
Przedstawiciele Circle K złożyli też oświadczenie dla stacji telewizyjnej 12News, w związku z postępowaniem prawnym. Wyjaśniając, że
pozew ma na celu uniknięcie chaosu
i nie jest skierowany „przeciwko żadnej, konkretnej stronie”.
„Jest to skarga o wydanie orzeczenia deklaratoryjnego, złożona w celu uzyskania od sądu jasnej wykładni, co do tego, kto jest prawowitym właścicielem tego losu” – stwierdzono.
Natomiast przedstawiciele loterii stanu Arizona określili zdarzenie jako „wyjątkową sytuację”.
„Nie mamy wiedzy o żadnym, wcześniejszym postępowaniu sądowym tego typu, które dotyczyłoby loterii stanu Arizona” – powiedziała rzeczniczka prasowa, Cydeni Carter.
Media skontaktowały się z Circle K, Gawlicą, Arizona Lottery i Sądem Najwyższym w Maricopa, w celu uzyskania komentarza. Na razie nie ma odpowiedzi…
Grzegorz Bożys

